Góry Opawskie - Zlatohorská vrchovina
2021, sierpień
W ramach sprawdzianu przed dłuższym i bardziej wymagającym wypadem postanowiłem przetestować moją formę na jakiejś fajnej, niebanalnej trasie. Okazało się badając mapy, że mimo ciut większej odległości, dzięki autobanie mam trzygodzinny dostęp w całkiem mało schodzone górki. Wyjeżdżając o 6 parkowałem zatem o 9 w Zlatych Horach. Jakby nietrzeźwy lazłem na wschód, bo tam...wiadomo.
Ożż ty w dupę...Znowu filtra zapomniałem.
Wreszcie na górze...jak się okazało, nie na długo. Czytanie mapy na 2.5. W dolinie leżą Petrovice.
Myślałem głupio, że teraz będzie trawers. No i był, ale taki bardziej "opadający trawers"... aż do Svinnego potoku poniżej 500m npm czyli wyżej już byłem w Petrovicach. No i znowu podchodzenie 200 metrów.
Dalej drogami leśnymi na skrzyżowanie pod Kravi horą. Tam stoi fajowa wiatunia, w sam raz na odpoczynek i posiłek.Pastwiska Na Malém Valštejně
Kopy: Biskupia i Srebrna
Po wyjściu na Solná hora /868/ pokazał się też Pradziad, mimo chwilowo gorszej pogody; na całe szczęście, bo od tego słońca bym już chyba skisł
Zejście głęboko na przełęcz i znowu podejście na bliźniaczą niemal górkę. Widok z Kutný vrch /869/ na odwiedzoną przed chwilą Solną
Otwiera się na zejściu widok na Větrną z podłużnym grzbietem a za nią wystaje Biskupia Kopa:
Na przełęczy odwiedziłem z przyjemnością źródełko, gdzie zaczyna swój bieg Osoblaha, czyli rzeczka, od której bierze nazwę zarówno miasto jak i ten region: Osoblažsko. Rzeka następnie już w Polsce jako "Osobłoga" wpada w Krapkowicach do Odry. A zaczyna się tak niepozornie:
Po drodze jest jeszcze Macov /792/ i w końcu najwyższy punkt, Větrná /800 m/ z małym gołoborzem
Zejścia na tym wypadzie dawały mi w kość bardziej niż podejścia, powolutku zatem zszedłem na Petrovy boudy. Chat tutaj żadnych nie ma a nazwa to chyba pozostałość z dawnych czasów. Zasiadłem na chwilę coś zjeść i podumać nad dalszą trasą. Chciałem podejść jeszcze raz na Kopę, ale jak sobie pomyślałem, że będę musiał to stromo schodzić tym zielonym szlakiem, to mi się odechciało. Poszedłem zatem trawersem obok Biskupskej Studanki a następnie stromo zieloną ścieżką.
Po wyjściu na łąkę przed Św. Rochem robię pożegnalne fotki z Kopą Biskupią