2025, grudzień
Beskid Żywiecki
Z głupia frant zachciało mi się poznawać nowe twarze. W ostatniej chwili zdecydowałem się pojechać na coś w rodzaju zlotu. Do B.-B. jedzie bezpośredni pociąg z P-ń więc ułatwiło mi to decyzję.
Na dworcu oczekiwał na mnie pojazd z innymi uczestnikami pod dowództwem Ewy.
Ponieważ część ekipy była obładowana zapasami na wieczór, podjechaliśmy głęboko w dolinę na Skałkę. Stąd zaczęliśmy podejście czarnym szlaczkiem
W dolinie było znacznie zimniej niż po drodze w słońcu, brr
Po dotarciu na Halę Boraczą spotkaliśmy się z Dorotą, która jakby zawiaduje tym bałaganem znanym jako grupa ms.
Po powrocie do schroniska stwierdziłem, że zebrała się już spora grupa zlotowiczów +40 i +50 i rozpalono ognisko. (Foto z rana)
Hala Redykalna oferuje zwykle piękny widok, lecz nie tym razem:
Grudzień w Beskidach na wysokości około 1200m npm, zgroza:
cóś tam się kotłuje
kierunek Hala Lipowska. Tutaj zasiadłem przy kawce. Nawet było miło lecz wkrótce mi się znudziło.
coś jakby śnieg
Na Hali Rysianka:
w schronisku się znów ogrzeję
psiuńcio schroniskowy mnie zaprosił:Coś tak jakby Babcia zaczęła się pokazywać...
W schronisku było jak to w schronisku w obecnych czasach. Że tak sobie poutyskuję jako stary dziad:
jest tłoczno, duszno i wydaje mi się, że drogo w stosunku do jakości (a często i ilości) bufetowych potraw. Dlatego coraz bardziej nie mam ochoty na schroniska. One również nie mają na mnie ochoty, windując ceny i wymagając rezerwacji na miesiące do przodu. (Chociaż Boracza mnie miło zaskoczyła - nie było źle.)
Wreszcie przyszedł czas na wymarsz ze schroniska w nowym składzie: Lucy, Marcin, Leszek i ja. Na popołudnie pogoda się zmieniła i w fajnym świetle żegnaliśmy góry, nawet Tatry się pokazały:

Koniec gapienia się! Idziemy, idziemy, bo mi pociąg odjedzie!
Tu już było ciemnawo ale jeszcze wodospad widać
W szybkich abcugach zszedłem do doliny Żabnicy i na parking, gdzie znowu czekałem około pół godziny. Ponoć Leszkowi udało się wypaść ze szlaku, że też tego nie widziałem! Na szczęście Marcin ulitował się nade mną i swoim wozem bojowym lawirując pomiędzy innymi pojazdami dowiózł mnie na dworzec Bielsko Biała Główna w sam czas. I pociąg ruszył.
































