niedziela, 22 marca 2026

Powtarzam klasykę

 Karkonosze+Rudawy


2026, marzec


Udał mi się fajny przejazd z bli-bla wprost do Karpacza. W ten sposób spokojnie o dziesiątej byłem już na miejscu i to niemal na wejściu na czarny szlak.

Wyjście na górę szło mi tak sobie, jedni mnie wyprzedzali, inni zostawali w tyle...W miarę wzrostu wysokości wzmagał się również wiatr. Na tym "lodowcu" już trzeba było obuć się w raczki:

Bardzo już solidnie wiało na tym ostrym wirażu w Białym Jarze; skrót do Strzechy wciąż zamknięty.

Za Kopą za to na chwilę się uspokoiło, chyba byłem jakoś zasłonięty od wiatru
Przejście krótkiego odcinka do Domu Śląskiego znowu mnie przedmuchało. 
W tzw "schronisku" nie zagrzałem miejsca. Po kilkunastu minutach wylazłem i wiatrem smagany byłem na szczycie Śnieżuni.



Chciałem iść do czeskiej knajpki...ale nie poszedłem ;-)
No i zaiwaniam w dół 
Jelenkę też oczywiście minąłem, bo to koron nie mam, bo to ludzi dużo. I tak to leci godzina za godziną.
Na Okraju nie wytrzymałem - wbiłem na grochówkę, żeby spokojnie zjeść. 
No i oczywiście... po paru minutach jakaś grupa wycieczkowa wbiła do jadalni, najpierw jeden, potem trójka, za chwilę piątka i tak dalej; wszyscy mordy darli no i ze spokojnego żarcia wyszły nici.
W miarę sprawnie byłem na Przełęczy Kowarskiej /727/ i  dalej ruszyłem w Rudawy.
Na rudawskim podejściu:
Rudnik /853/

Niemal na zachód wbiłem do miejsca noclegowego. Oto dotarłem na Rozdroże pod Bobrzakiem, ok. 750m npm.

Piękna miejscówka, nie zniszczona przez żulerię... albo odnowiona. Tu "kymaly my" z menelem parę lat wstecz. Rozczuliło mnie to wspomnienie i zgadaliśmy się z Nim , więc może zdarzy się kolejna relacja z menelem w roli głównej!
Spanko było ekskluzywne.

Rano oczywiście zamarudziłem ze wstaniem, mam tak w genach
Inna sprawa, że było mżyście i niemiło. Właściwie dla sportu poszedłem na Ostrą Małą /945/ na górną skałkę
Widok był "magiczny" jak to ujmują inni blogowicze
Jakby smutno

Mijałem kolejne kulminacje Rudaw zastanawiając się, czy przez własną niefrasobliwość nie zdążę na pociąg.
Tymczasem głupia duma nie pozwalała mi obejść skrótem, no i wtarabaniam się na Wołka /877

Widok, że łał
......
Głaziska Janowickie
Zamek Bolczów. Już wiem, że zdążę, to chwilka na fotkie
I w dół, w dół do Janowic.
Zdążyłem jeszcze wpaść do Mamarosy na napój i już podjechał pociążek.
Bardzo mi się podobało.