niedziela, 24 maja 1987

Wycieczka III - LO III

Karkonosze


1987, maj


Stara mapa Karkonoszy:
(mapa PPWK z 1976 roku, zbiory własne)
Wtedy chyba jednak miałem inną mapę, taką dwustronną z lat osiemdziesiątych a to jest jakaś jeszcze starsza z archaicznym i niedokładnym odwzorowaniem terenu.

Nasza trzecia wycieczka w liceum zaczęła się z Przesieki. Padał deszcz. Oj, do dziś pamiętam ten deszcz. Im wyżej, tym było gorzej - zimniej i bardziej mokro. Tak niestety zaczął się mój pierwszy kontakt z Karkonoszami.
(pocztówka z epoki, zbiory własne)
Szliśmy tym nużącym asfaltowym szlakiem aż dotarliśmy pod drzwi Odrodzenia.
Przychodzi czas na suszenie się, więc dziecko się suszy  😁 
Dalszego pobytu po suszeniu się i noclegu w Odrodzeniu jakoś nie pamiętam. No ale przecież musieliśmy tam spać, nie dalibyśmy wtedy rady dojść od razu dalej? 
Obstaję przy takiej wersji:

Na drugi dzień czekało nas przejście grzbietem granicznym. W tamtych czasach granica była regularnie patrolowana przez żołnierzy WOP i kilka takich patroli spotkaliśmy po drodze na tej wycieczce. 
Oczywiście trasa prowadziła oczywiście trawersem Szyszaka i przez Śnieżne Kotły.
(pocztówka z epoki, zbiory własne)



Następnie zeszliśmy do Schroniska Pod Łabskim Szczytem
Pamiętam z całą pewnością, że  miejsc jakoś dziwnym trafem było za mało  i spałem na ławce w sali jadalnej, dlaczego skoro wycieczka była organizowana? Ale to było chyba tylko jedną noc, drugą najwyraźniej spędziliśmy już w pokojach, skoro tutaj czegoś szukam koło regału:
Ze schroniska zrobiliśmy pętelkę na lekko do Śnieżnych Stawków i z powrotem przez Śmielec. Podziwiamy z dołu urwiska skalne Śnieżnych Kotłów a ja przekonuję się, że poza Tatrami też może być fajnie :-)

A to jakieś niezidentyfikowane miejsce na szlaku, ale sądząc po ubraniach zdjęcie pochodzi z tego samego dnia.

Nadchodzi najprawdopodobniej ostatni dzień i pożegnanie ze Schroniskiem Pod Łabskim Szczytem - wyruszamy na ostatni etap trasy.

Wracamy szlakiem zielonym do grzbietu na Mokrą Przełęcz. Stad tylko kilka kroków do Trzech Świnek, czyli skałek pod Szrenicą:


Czy wchodziliśmy na szczyt i do schroniska? A bo ja wiem? Ze Szrenicy schodzimy na Halę Szrenicką.
Ciekawe zdjęcie - oto w trakcie budowy droga jezdna pod szczytem Szrenicy (tam, gdzie jest załamanie granicy na zachód):

Zaglądamy do Schroniska Na Hali Szrenickiej, a ja się znęcam nad jakąś pozostawioną przy schronisku wueską (dlaczego?):
Dalsza droga biegła jednym z najpopularniejszych szlaków w Karkonoszach i doprowadziła nas do Wodospadu Kamieńczyka. Nie trzeba było schodzić w kaskach i chyba w ogóle był wtedy dostępny za free:

Jeszcze tylko ostatni odcinek na dół i wchodzimy do Szklarskiej Poręby.
Gdzieś tutaj przy Szosie Czeskiej musiał stać ten piękny billboard. Musiało to być tuż po katastrofie Iła-62 w Lesie Kabackim (9 maja 1987), skoro celowo poszliśmy zrobić sobie to znaczące zdjęcie. Zresztą wtedy się tak mówiło: "Chcesz być pyłem - lataj iłem". (Ale to już od katastrofy w 1980 roku). Drugie powiedzonko z czarnym humorem to było: "LOT lata do Las Palmas, Las Vegas i Las Kabatkas". Hmm.
Nasza wycieczka zakończyła się zatem w Szklarskiej Porębie.
Niestety nie mogę sobie przypomnieć, czy robiliśmy tam coś jeszcze, szliśmy do jakiegoś muzeum albo do Wodospadu Wilczki czy po prostu wsiedliśmy w pociąg i pojechali do domu. To była nasza ostatnia wycieczka klasowa w liceum, potem już była klasa maturalna, w której jak pamiętam wycieczki nie było.
(pocztówka z epoki, zbiory własne)