Góry Sowie
2026, kwiecień
Na Wielkanoc udało się wybyć do miasteczka Bielawa. Pogoda nas nie rozpieszczała, było zimno. Mało wiosennie zarówno w lesie jak i na łąkach.
4 kwietnia
Z Przełęczy Woliborskiej przeszliśmy się czerwonym GSS:
Smutnawo, szarawo, bez zieleni...Szeroka/825/
I jeszcze ten dojmujący wiater. Malinowa /838/.
Wróciliśmy niebieskim nieco zasłoniętym przed wichrem.
Zwierzaki mądre, pochowały się, tylko ptaki niestrudzenie śpiewały i spotkaliśmy po drodze dwie takie oleice:A pszczołom w ulu też się nie chciało jeszcze ruszać do pracy - wcale się nie dziwię, kwiatów przecież nie było.Brr!
Zwierzaki mądre, pochowały się, tylko ptaki niestrudzenie śpiewały i spotkaliśmy po drodze dwie takie oleice:A pszczołom w ulu też się nie chciało jeszcze ruszać do pracy - wcale się nie dziwię, kwiatów przecież nie było.Brr!5 kwietnia
Niedziela Wielkanocna była jeszcze bardziej wietrzna, ale na szczęście pojawiło się słońce.
Z Przełęczy Jugowskiej /805/ początkowo ruszyliśmy obleganym odcinkiem szlaku na Kozią Rówień i Kozie Siodło /887/. Stąd oczywiście widok na przeciwstok - na Rymarza.
Widok na masyw Wielkiej Sowy:
To lubię!
Zeszliśmy w kierunku schroniska Zygmuntówka ale kolejka do bufetu i nieustający silny wiatr zniechęciły nas do popasu.A po drodze powrotnej na przełęcz spotkaliśmy jeszcze taką turystkę, mało ruchliwą z zimna:
Przeszliśmy na Lisie Skałki /875/ będące bardzo dobrym punktem widokowym na otoczenie, Góry Wałbrzyskie były ładnie widoczne a za nimi zachmurzone Karkonosze.
To lubię!
Zeszliśmy w kierunku schroniska Zygmuntówka ale kolejka do bufetu i nieustający silny wiatr zniechęciły nas do popasu.
Sowie Góry to jest to!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz