Karkonosze
2026, czerwiec
Kolejny wypad pod hasłem: dojazd BliBlo i co dalej? Wymyśliłem sobie fajowy nocleg w lesie u podnóży Karkonoszy. Tymczasem dojeżdzamy do Jeleniej Góry a tu oberwanie chmury - a miało nie padać wg YR.NO!! Składam skargę!! Musiałem szybko wymyślić Plan "B". I oto w gęstniejących ciemnościach i przy wtórze grzmotów i błysków zagłębiałem się z Karpacza w Dolinę Łomniczki.
Tu odnalazłem wiatę za mostem i mogłem szykować się na spoczynek.
Mało wypocząłem tej nocy - i to wcale nie ze względu na podłoże, do którego jestem przyzwyczajony.
Mianowicie: najpierw waliły pioruny. Potem wracali jacyś spóźnieni turyści, którzy oczywiście świecili na mnie. A potem już szli jacyś nocni markowie chyba na świt na Śnieżce i też oczywiście świecili mi w oczy. I głośno komentowali.
No i przez to wszystko wstałem wcześniej niż planowałem. 
Nie widziałem przez to wnętrza schroniska po remoncie, bo było jeszcze zamknięte.
Znów na tym podejściu...
Do Śląskiego Domu nawet nie wchodziłem, zrobiłem postój na zewnątrz przy jednym ze stolików z widokiem na Królową.

Ludzie dopiero nadciągali z dołu lub od górnej stacji wyciągu.
Foto Tradyszyn
Im bliżej Odrodzenia tym ruch turystyczny bardziej się zagęszczał...Jak tylko wszedłem do schroniska, to zaraz zaczęło padać. Uniknąłem w ten sposób poważnej zlewy.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz